Przeciętny człowiek kupujący perfumy bardzo rzadko zdaje sobie sprawę z tego dlaczego tak naprawdę kupuje dany zapach. Zapytany odpowie zapewne: bo mi się podoba.
Tak, to oczywiste, ale co tak naprawdę wpłynęło na decyzję kupującego, czy to tylko i wyłącznie przyjemna nuta zapachowa? Jak dowodzą badania sam zapach to jedynie 10 procent sukcesu danych perfum.
Co zatem stanowi o sukcesie zapachu, skoro nie jest to tylko i wyłącznie sama esencja?
Liczy się sam przekaz reklamowy perfum. Nie bez znaczenia jest też piękne opakowanie perfum budzące dobre skojarzenia, sugestywna i oddziałująca na wyobraźnię kampania reklamowa.
Gdy perfumy reklamuje słodka i zmysłowa dziewczyna, inne kobiety także zapragną mieć ten zapach, by otulone w jego ramionach pachnieć, wyglądać i robić podobne wrażenie. Wszystkie „kociaki” też zapragną tego zapachu, nawet jeśli wyglądają jak kopciuchy. Bo siła marzeń, to przede wszystkim siła skojarzeń.
Zapach przede wszystkim musi kusić.
Zapach pozbawiony dobrej kampanii, koloru, nieopakowany traci jednakowo tożsamość. Niewiele znaczy on wówczas bez kontekstu w jakim się go przedstawia. Do pełnego rozkoszowania się daną wonią niezbędne są wszystkie zmysły. Jeśli mówimy o sile skojarzeń nie można tu nie użyć słowa, które otwiera wiele drzwi: feromony. Większości z nas feromony kojarzą się z pewnością siebie, akceptacją i osiągnięciem konkretnych celów. Ile w tym prawdy? Cóż, jeśli nie spróbujemy trudno coś mówić w tej kwestii.
Myślę, że podobnie jak klasyczne perfumy, afrodyzjaki, czyli feromony potrafią przestawić pewne myślenie w głowie i poczynić nas bardziej pewnym siebie.
To także siła konkretnych skojarzeń. Jeśli w coś wierzymy potrafimy to z siebie samych wydobyć, wystarczy uwolnić wyobraźnię. Mózg ludzki to niezwykle skomplikowane urządzenie, które potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Mimo dwudziestego pierwszego wieku jeszcze tak mało o nim wiemy.

